Arteria

Powrót kilimu, czyli renesans polskiej tkaniny

Jeszcze niedawno kojarzony z cepelią i PRL-em, dziś polski kilim ponownie staje się pożądanym elementem współczesnych wnętrz.
04/02/2026
Powrót kilimu, czyli renesans polskiej tkaniny
Kilim Domki Tartaruga
Kilim Domki Tartaruga fot. Agata Mianowska-Zamarlo

Zapomnij o PRL-owskiej makatce – polski kilim to dziś luksusowy symbol rzemieślniczej precyzji.

Kilim z kolekcji Tartaruga

Być może kojarzy ci się z makatką z babcinego mieszkania albo cepeliowskim wspomnieniem PRL-u. Tymczasem polska tkanina znów jest na czasie i wraca do wnętrz. Jako pełnoprawny obiekt designu szczególne miejsce w tej przestrzeni zajmuje kilim.

Znów się podoba, bo w świecie tandetnej, masowej produkcji wykonywany jest z namysłem i pracą rąk, a do tego jest etyczny, ekologiczny i… zaskakująco współczesny. Tkany godzinami centymetr po centymetrze, idealnie wpisuje się w potrzebę powrotu do materialności i trwania w uważności. Bonus – stanowi przedmiot polskiej dumy narodowej.

Sploty z historią

Kilim od wieków funkcjonował równolegle w różnych porządkach społecznych. W Polsce pojawił się prawdopodobnie już w XVI wieku. Zdobił i chłopskie chaty, gdzie szanowany był tak bardzo, że bywał częścią wiana panny młodej, i szlacheckie dwory, które dekorowaniem ścian tkaniną nawiązywały m.in. do renesansowych arrasów z Wawelu. Kilim mógł być więc deklaracją patriotyczną, ale przede wszystkim, ocieplając ściany, ławy i posłania, pełnił funkcję praktyczną. Ważna była też jego rola dekoracyjna. Wieszany na ścianach, rozkładany na podłodze, stołach czy skrzyniach, był elementem wystroju, codzienności i uroczystego rytuału. Do XVII wieku techniki kilimkarskie w Polsce bazowały na uproszczonych, geometrycznych i powtarzalnych motywach. Rozkwit ich ornamentyki przypadł na XVII i XVIII stulecie, kiedy zaczęto wyrabiać także kilimy dworskie inspirowane wzorami wschodnimi i zachodnioeuropejskimi. Wzbogacać mogły je również odniesienia do sarmackich pasów kontuszowych.

„Ład” wątku i osnowy

Prawdziwy przełom nastąpił na przełomie XIX i XX wieku, gdy kilim stał się przedmiotem zainteresowania artystów, którzy dostrzegli w nim idealne medium do budowania nowoczesnej estetyki – początkowo secesyjnej, a więc nieco malarskiej, bogatej w motywy ludowe i roślinne. Idee te były rozwijane przez środowiska skupione wokół Towarzystwa Polska Sztuka Stosowana, zakopiańskiego Stowarzyszenia „Kilim” czy Warsztatów Krakowskich, a w 1926 roku rewolucję w polskim designie przyniosło powołanie do życia Spółdzielni Artystów Plastyków „Ład”.

Proponując estetykę modernistyczną, nie tylko wyznaczał on nowe trendy we wnętrzarstwie, ale przede wszystkim zauważył w kilimie potencjał zyskania miana kluczowego komponentu polskiego stylu narodowego. Dwustronna tkanina, o lnianej osnowie i wełnianym wątku, narzucała dyscyplinę nowoczesnej formy: geometryzację przedstawień, rytm i przemyślaną kolorystykę. W ograniczeniach dostrzeżono twórczy potencja, rozumiano też istotność wysokiej jakości surowca, staranności projektu i rzetelności wykonania.

Kilim eksportowy

Nic dziwnego, że w dwudziestoleciu międzywojennym kilim stał się niemal wizytówką polskiego wzornictwa. Projektowany przez artystów, obecny w reprezentacyjnych wnętrzach budynków publicznych i na wystawach światowych, łączył nowoczesność z tradycją. Świat zachwycił się nim podczas Międzynarodowej Wystawy Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa w Paryżu w 1925 roku, a po wojnie jego znaczenie jeszcze wzrosło.

W latach 60. i 70., w czasie rozkwitu tzw. polskiej szkoły tkaniny, której sława wybuchła po Biennale Tkaniny w Lozannie w 1962 roku, kilim funkcjonował w przestrzeniach galerii na równi z dziedzinami sztuki już wcześniej uznawanymi za wysoko artystyczne. To wtedy właśnie narodził się fenomen Magdaleny Abakanowicz i trwała złota era wielu mniejszych ośrodków rozsianych na prowincji, od Warmii po Podhale. Tam rozkwitła twórczość Marii Bujakowej, której prace niezwykle wzbogaciły katalog technik stosowanych w polskiej tkaninie dekoracyjnej.

Cepelia, nasza miłość

Kilim w powojennej Polsce nie stał się jednak zjawiskiem wyłącznie elitarnym. Równolegle z działaniami artystycznymi funkcjonowały warsztaty ludowe, a Cepelia i jej spółdzielnie upowszechniły kilimy jako element wystroju mieszczańskich wnętrz. Podobnie jak inne wytwory Cepelii, takie jak nawiązujące do ludowej estetyki meble czy ceramika, kilimy i makaty stały się stały się modną i rozsądną – na ogół także cenowo – alternatywą dla brzydoty popularnych meblościanek i siermiężnej produkcji przemysłowej. W niektórych wielkomiejskich środowiskach inteligenckich nie wypadało wręcz choć jednego kilimu na ścianie nie mieć. Te z lat 60. i 70., dziś znów poszukiwane, stały się symbolem jakości, rzemiosła i dobrego projektowania. Wtedy też utrwalił się ich status: pomiędzy sztuką a użytkowością.

Wnętrze pracowni Tartaruga
Wnętrze pracowni Tartaruga fot. mat. prasowe

Nowoczesne pracownie reinterpretują tradycję, czyniąc z kilimu etyczny i haptyczny obiekt designu.

Nord kilim Tartaruga Studio
Nord kilim Tartaruga Studio fot. Agata Mianowska-Zamarlo

Kilim 2.0

Historia zatoczyła koło: w ostatnich latach popularność tkaniny znów rośnie, a kilim ponownie zastępuje na ścianach obraz czy plakat. Wystawy – takie jak głośny „Fenomen polskiego kilimu” w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi z 2024 roku czy niedawna wystawa „Abakanowicz. Bez reguł. Arrasy i abakany na Wawelu” z 2025 roku – pokazują tkaninę w muzealnym, niemal monumentalnym kontekście. Jednocześnie rośnie liczba pracowni tkackich, które przywracają tradycję lub reinterpretują ją we współczesnym duchu.

Tartaruga

Jedną z nich i pierwszą, która zyskała popularność jeszcze przed kilimowym boomem, jest łódzka Tartaruga, założona w 2017 roku przez Jadzię Lenart i Wiktorię Podolec, dwie absolwentki projektowania tkanin na Politechnice Łódzkiej. Ich kilimy powstają z materiałów z odzysku, głównie pochodzących z Polski, barwionych w sposób przyjazny środowisku. Są wysmakowane kolorystycznie, zarówno abstrakcyjne, jak i przedstawieniowe, czyste i bardzo czytelne formalnie. To właśnie takie realizacje przyczyniły się do ponownego zainteresowania kilimem jako obiektem wpisującym się w nowoczesne wnętrza.

Splot

Podobną drogą podąża studio Splot, które łączy projekty współczesnych artystów i grafików z kunsztem doświadczonych tkaczek. Kilimy Splotu to także zrekonstruowane historyczne projekty – m.in. Zofii Stryjeńskiej czy jednego z założycieli „Ładu”, Józefa Czajkowskiego – które wracają do życia poza muzealnymi salami. W ten sposób kilim znów trafia na salony, wspierany zresztą przez cieszące się szacunkiem zarówno rękodzielników, jak i artystów oraz krytyków stowarzyszenie Nów. Nowe Rzemiosło, skupiające współczesne polskie pracownie różnych specjalności, w tym kilka tkackich.

Rest

Eksperymentalny nurt reprezentuje natomiast studio Rest, tworzone przez absolwentki łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych Dominikę Gacką i Julię Piekarską. Pracują na tradycyjnych krosnach, ale traktują je jak nowoczesne pole doświadczalne – o swojej działalności mówią, że są „projektowo-badawczym studiem tkackim”. Badają więc konstrukcję, fakturę i potencjał tkaniny, sięgając po odpady przędzalnicze i tworząc tkaniny o haptycznej, wyszukanej strukturze.

Topole

Z kolei mieszkające na Mazurach siostry Anka i Kaśka Dobrzyn, tworzące pracownię Topole, nawiązują w swojej pracy do mazurskich tradycji tkackich. Ich kilimy w zależności od cyklu bywają abstrakcyjne lub pejzażowe, minimalistyczne i monochromatyczne albo wibrujące kolorami i bogate w detale. Niektóre nawiązują do mazurskich podań ludowych, inne przedstawiają sceny rodzajowe. Topole używają wyłącznie wełny pochodzącej z recyklingu i polskiego lnu, a ich prace są gęsto tkane, trwałe, przeznaczone zarówno na ściany, jak i na podłogę. Siostry Dobrzyn są też rdzeniem odradzającego się na Mazurach środowiska tkackiego, przed wojną silnego podobnie jak podlaskie.

Splotarium

Dziś na Podlasiu nadal tka się dużo i różnorodnie. Oprócz tkaczek ludowych skupionych wokół Centrum Rękodzieła Ludowego w Niemczynie, Izby Tkactwa Dwuosnowowego w Janowie czy nowocześniejszej stylistycznie grupy tkackiej #tkaMy działalność prowadzi Beata Palikot-Borowska z pracowni Splotarium. Tkaczka i artystka po ASP w Łodzi sięga po tradycyjne techniki północno-wschodniej Polski, jest też aktywną edukatorką. Jej powściągliwe kolorystycznie prace mają często przestrzenny charakter.

Ciągnąc wątek

Powrót tkaniny być może wynika z nostalgii za przeszłością albo mody na stylistykę drugiej połowy i końca XX wieku, która zaowocowała już powrotem na przykład mebli mid-century, ceramiki z lat 60. czy lamp z lat 80., ale jest też z pewnością odpowiedzią na zmęczenie jednorodnością i nudą sterylnych, „katalogowych” wnętrz. Kilim – dwustronny, lekko wypukły i chropowaty, pachnący wełną i podlegający zmianom zachodzącym w czasie – zaznacza we wnętrzu swoją materialną obecność. Wycisza je, poprawia jego akustykę, ociepla je i wprowadza kolor. Jest też obiektem, który się starzeje, nosi ślady użycia, reaguje na zmiany wilgotności wnętrza, płowieje, a przez to zyskuje charakter. Do tego łączy projektowanie z rzemiosłem, historię z teraźniejszością, a sztukę z codziennością. I dlatego powraca nie jako chwilowa moda, lecz kolejny rozdział długiej opowieści o polskiej tkaninie.