Kiedy wnętrze nie konkuruje z naturą. Dom Soni Bohosiewicz
Ten dom jest przykładem projektowania, które nie próbuje imponować. Jego siłą jest konsekwencja i uważność.
Ten dom wyrasta z otaczającego go krajobrazu, nie próbując ani go zdominować, ani kopiować. Leśny azyl Soni Bohosiewicz jest przykładem wnętrza, które świadomie rezygnuje z efektownych gestów na rzecz spokoju, konsekwencji i materiałów, które dobrze się starzeją.
Dom Soni Bohosiewicz powstał na skraju lasu i od początku było jasne, że otoczenie nie będzie tu jedynie dekoracyjnym tłem. Architektura i wnętrze miały raczej ustąpić miejsca krajobrazowi niż z nim rywalizować. Projekt oparto na założeniu, że to, co dzieje się za oknem, powinno mieć realny wpływ na decyzje podejmowane wewnątrz – od palety barw, przez dobór materiałów, po sposób prowadzenia światła i rytm przestrzeni.
Dom jako przedłużenie krajobrazu
Wnętrze zaprojektowano tak, by było spokojne wizualnie, ale nie neutralne. Dominują kolory ziemi: przygaszone czerwienie, rudości, gliniane beże i ciepłe brązy. To paleta, która nie konkuruje z zielenią lasu, lecz ją dopełnia. Zamiast kontrastów pojawia się miękkie przechodzenie tonów i wyraźne poczucie harmonii.
Materiały dobrano pod kątem ich naturalności i relacji ze światłem. Dużą rolę odgrywają powierzchnie matowe i surowe w dotyku, nienarzucające się wizualnie. W tym domu nie ma miejsca na dekoracyjny nadmiar – każdy element ma swoje uzasadnienie i funkcję.
Faktura zamiast dekoracji
Projekt opiera się bardziej na fakturze niż na kolorze. Miękkie tkaniny o widocznym splocie, grube zasłony i tapicerki budują atmosferę codziennego komfortu. Wnętrze nie jest sterylne ani „gotowe do zdjęcia” – zostało zaprojektowane do życia.
Istotnym elementem kompozycji są powtarzalne, organiczne linie. Motyw łagodnej fali pojawia się w różnych częściach domu: w detalach stolarskich, frontach zabudów, obudowie kominka, ramach luster i wezgłowiach łóżek. Ten miękki rysunek łagodzi architekturę i wprowadza subtelny rytm.
Kuchnia i kominek jako centrum domu
Centralnym punktem strefy dziennej jest kuchnia oraz kominek – oba potraktowane jako elementy jednej, spójnej narracji materiałowej. Zastosowany tu naturalny kamień w ciepłym, rdzawo-ceglastym odcieniu wzmacnia ziemistą paletę wnętrza i reaguje na zmieniające się światło.
W kuchni porządkuje przestrzeń i nadaje jej ciężar, a na kominku staje się wyrazistym, ale nienachalnym akcentem, który spina całą część dzienną. To materiał, który nie dominuje, lecz pracuje razem z architekturą.
W kuchni uwagę zwracają także detale takie jak uchwyty, które Sonia Bohosiewicz znalazła w polskiej manufakturze Unimetal.
Łazienki jako strefy wyciszenia
Łazienki zaprojektowano jako miejsca regeneracji, wizualnie spokojniejsze niż reszta domu. W głównej łazience pojawia się jasna, mineralna powierzchnia, która równoważy intensywniejsze barwy obecne w innych częściach wnętrza i wprowadza poczucie przestronności.
Łazienka przy saunie została utrzymana w cieplejszej tonacji, z delikatnym różowym akcentem, który ociepla przestrzeń i dobrze współgra z naturalnym światłem. To wnętrze bliższe domowemu spa niż klasycznej łazience.
Światło, sztuka i miękki rytm codzienności
Dużą rolę w domu Soni Bohosiewicz odgrywa światło – zarówno naturalne, jak i sztuczne. W jadalni uwagę przyciąga rzeźbiarska lampa Edyty Barańskiej, która buduje nastrój i subtelnie domyka kolorystyczną narrację wnętrza.
„Ta lampa jest oszałamiająca. To absolutnie dzieło sztuki. Jestem o tym święcie przekonana. W tym domu jest wiele detali: przepiękny kominek wycięty w kamieniu Alicante, wspaniałe tapety inspirowane krakowskimi arrasami, marokańskie kafelki, śliczne meble zaprojektowane przez Olę, zachwycające formą, materią i kolorem, które dopełniają funkcjonalność kuchni. Detali jest naprawdę mnóstwo. A jednak, przyrzekam, każdy, kto wchodzi do środka i zapala lampę, mówi: „Jezus Maria, skąd to masz?” powiedziała Sonia Bohosiewicz architektce wnętrza, Oli Ziareq.
W sypialniach pojawiają się krakowskie arrasy, wprowadzające element kulturowy i delikatnie teatralny, ale bez dosłowności. To miękki akcent, który nadaje przestrzeni charakteru, nie dominując nad całością.
https://www.instagram.com/p/DPMedyyiB56/?img_index=1
Design oparty na relacji, nie na efekcie
Ten dom jest przykładem projektowania, które nie próbuje imponować. Jego siłą jest konsekwencja i uważność – na miejsce, światło, materiał i codzienne potrzeby mieszkańców. Zastosowane rozwiązania nie wynikają z sezonowych trendów, lecz z długofalowego myślenia o jakości życia.
Materiały o wysokiej trwałości i szlachetnej estetyce pojawiają się tu w sposób naturalny, jako element budujący spójność wnętrza, a nie jako dominujący znak rozpoznawczy. Całość pozostaje wyważona, spokojna i głęboko osadzona w kontekście miejsca.
To dom, który nie konkuruje z krajobrazem, bo nie musi. Zamiast tego pozwala naturze grać pierwsze skrzypce – a wnętrzu być jej cichym, dobrze zaprojektowanym partnerem.